Kategorie

.

O co tyle hałasu??...czyli co to takiego witamina C

 

Kara za pychę czy krok w stronę wygody, czyli Quo Vadis ewolucjo?

           Dopiero co świętowaliśmy Wielkanoc. W naszej kulturze symbolem życia i odnowy jest jajko i oczywiście pisklęta. Jednak czasem wśród kurczaków na kartakach, albo sklepowych półkach, zaplącze się zając. Obdarowujemy też świątecznie “zajączkiem” a nie “kurczaczkiem”.

          Wszystko to dzięki szczególnym cechom zająca, mianowicie jaki on płochy, taki też płodny.  Obfitość witalności w jego wydaniu jest więc bardzo na czasie w okresie wielkanocnym. Jest jeszcze dodatkowy smaczek w tej historii. Ponieważ to samiczka musi być pewna witalności partnera ponad wszystko, zanim więc do czegoś dojdzie, pani zając ucieka przed kandydatem, i wcale nie ze strachu. Musi najpierw sprawdzić jego kondycję. Jeśli ją złapie w szalonym pościgu, nadaje się na ojca. Nie ma lekko, trzeba się nabiegać;)

           U nas popularny jest zając, a w kulturze zachodniej królik, który jest jeszcze bardziej żywotny od szaraka. Anglicy nawet twierdzą że dorównuje pod tym względem kotom, i to właśnie marzec jest najaktywniejszy dla królików jeśli o to chodzi. Ich marcowanie znalazło odbicie w mowie potocznej. Idiomatyczne powiedzenie “Mad as a March hare” tłumaczy się “Szalony jak marcowy królik”. Nic dziwnego, że prezent symbolizujący wiosenną hojność natury, ma w szczerości podarunku dorównywać wariactwu zajęcy czy królików:). Niech natura szaleje dla naszego dobra:)!

 

Co ma piernik do wiatraka czyli zając do witaminy C

          Większość ssaków, w tym również zające i króliki, zachowało do dzisiaj zdolność wytwarzania witaminy C samodzielnie. Niestety nie dotyczy to naczelnych, a wśród nich człowieka. Podczas gdy zestresowany szarak produkuje w wątrobie około półtora grama witaminy C dziennie, zdenerwowany człowiek jedynie traci tę witaminę, którą pozyskał z ostatniego posiłku.

 

          Przez stres należy rozumieć każdą sytuację wymagającą umysłowego, emocjonalnego czy fizycznego wysiłku większego niż standardowy

 

Takie okoliczności zmuszają do przyspieszonego metabolizmu, ciężkiej pracy organizmu chociażby przy produkcji hormonów regulujących jego działanie. I do tego właśnie niezbędna jest obecność witaminy C, o czym będzie jeszcze niżej:).

 

Czemu zając może a człowiek nie?

            Niewątpliwie jesteśmy bardziej opanowani i rozgarnięci od szaraków, jednak wciąż jeszcze mamy emocje, poza tym nieustannie wymaga się od nas wysiłku. Dlaczego więc ewolucyjnie straciliśmy możliwość produkcji witaminy C samodzielnie? Odbyło się to dawno temu, już około 70 milionów lat temu. Dziwne, bo nie było wtedy jeszcze żadnych wygód, a i naczelne bardziej przypominały dzikie osobniki walczące o przeżycie, niż cywilizowanego człowieka.

           Być może natura miała wobec nas inne plany. Witamina C jest między innymi katalizatorem bardzo aktywnych przemian metabolicznych. Można powiedzieć że ekstremalnie aktywnych, wspieranych przez szalone zachowania i ambicje. Czyżby więc plan wobec nas obejmował zahamowanie zbytnich popędów, dążenie do równowagi i łagodności? A może to tylko kara za zbytnią pychę w doskonaleniu naszego człowieczeństwa?;)

 

          Mogło być też inaczej

Nasi przodkowie żyjąc w środowisku naturalnym, odżywiali się tym co rosło, lub dało się upolować. A przecież witamina C jest składnikiem wielu roślin, owoców, ale też występuje w narządach zwierząt, które od czasu do czasu na pewno gościły na kamiennych stołach jaskiniowców, albo uświetniały ucztę na stepowym pikniku. Ich ciało otrzymywało regularne dostawy witaminy i bez sensu było dalsze jej wytwarzanie. Problem mutacji genetycznej odpowiedzialnej za zanik produkcji witaminy C u człowieka jest wciąż nierozstrzygnięty, naukowcy próbują dotrzeć do sedna sprawy, całkiem jakby to miało nam przywrócić magiczną moc.

 

O co tyle hałasu?... czyli co to takiego witamina C

Jak to się zaczęło. Witamina C nie zniknęła przez miliony lat z naszego otoczenia, ma się nadzwyczaj dobrze, jest nawet sławna i pewnie bogata, chociaż majątek złożony u wierzycieli;). Przemysł farmaceutyczny nie ustaje w wymyślaniu jej form i tabletek, nie zapominając o ustalaniu “odpowieniego” dawkowania.

Zanim jednak stała się bohaterką, jej droga do kariery nie była usłana różami. Można powiedzieć że rodziła się w bólach, często

Swanson w ogniu i rozbojach. Trudno powiedzieć czy życie bez zębów jest bolesne, na pewno trudne. Chociaż dla żeglarzy i piratów nie zawsze robiło to różnicę. Ich liczne ubytki cielesne generowane życiem pełnym przygód, można powiedzieć wzbogacały się również brakiem uzębienia, nadając piratom wyglądu zbójów nad zbóje, których należy słuchać, a przynajmniej schodzić im z drogi. Poza tym dieta głównie płynna, sprzyjała dobremu samopoczuciu i zapomnieniu o niedostatkach. No i zawsze zrabowane skarby mogły posłużyć do zrobienia złotej lub srebrnej protezy. Hulaszcze i złodziejskie życie bez specjalnego zaangażowania w kontakty międzyludzkie, miało jednak swoją pozytywną stronę. O ile oko, ucho, noga czy ręka utracone w walce były oczywistością,

 

to samoistne wypadanie zębów zaczęło zastanawiać co bardziej świadomych obywateli.

 

Początkowo myślano, że za pomoc w zachowaniu zębów odpowiadają kwaśne substancje, na przykład sok z cytryny czy limonki. Jednak kiedy zaczęto zamiennie stosować kwaśny ocet, okazało się że to nie do końca tak. Długo trwało, zanim ówcześni medycy wpadli na trop odpowiedniej substancji. Dopiero w XX wieku na początku, Norwegowie posługując się również badanami nad świnkami morskimi, wytypowali związek który nazwali “witaminą C”. Witaminą – dlatego że uznali go za niezbędny do zachowania zdrowia (świnki również nie produkują wit. C), czyli przypadku braku wytwarzania w organizmie, musi być dostarczany z pożywieniem.

 

           Od tego momentu historia witaminy C rozwija się miarowo, chociaż nie brak jej wzlotów i upadków.

 

Węgier i jego papryka

            Lata międzywojenne XX wieku były złotym okresem dla świata jeśli chodzi o odkrycia i wynalazki naukowe. To wtedy rodziły się teorie i odbywały eksperymenty, których efekty znamy i korzystamy z nich do dzisiaj. Wtedy też coraz więcej osób poświęciło się medycynie i sposobom leczenia ludzi. Na szczęście warunki sprzyjały też współpracy naukowców. I tak oto Węgier Albert Szent-Györgyi miał okazję prowadzić badania w klinice Mayo (założonej w 1889, istniejącej w USA do dziś) nad wyizolowaniem związku zwanego witaminą C. Najpierw dokonał tego ze zwierzęcych nadnerczy, potem jednak jak na Węgra przystało, odnalazł ten sam związek w rodzimej papryce:). Na cześć przeciwszkorbutowych właściwości związku, nadano mu nazwę “a-scorbic acid”. Potem, po udowodnieniu jego istnienia odpowiednią syntezą, uzupełniono nomenklaturę, opisując dokładniej jego strukturę, to jest “L-ascrobic acid”.

Albert Szent-Györgyi otrzymał w 1937 roku Nobla z medycyny, za badania nad biologicznymi funkcjami kwasu L-askorbinowego.

Wzlot i upadek sławy, kontrowersje owiane tajemnicą

 

Od tego czasu lekarze zachłysnęli się nowym związkiem i jego możliwościami. Jeszcze w latach 50tych XX wieku, byli w USA tacy, którzy zalecali przyjmowanie nawet 10 gramów witaminy C dziennie, doustnie lub w formie injekcji.

Uznano ją za lekarstwo na wszystko, remedium zdolne wyleczyć wiele chorób. Euforia była o tyle zrozumiała, że niedaleko wcześniej odkryto antybiotyki i szczepionki na choroby zakaźne dziesiątkujące wielkie społeczności. A nic nie przydaje takiego splendoru jak sława “pigułki długowieczności”.

Wśród piewców możliwości witaminy C znalazł się dożywotnio kolejny uczony, nawet z podwójnym Noblem w dorobku, Linus Pauling (Nobel z chemii za wiązania chemiczne, Nobel pokojowy za wkład w zaprzestanie prób broni jądrowej). Twierdził że witamina C jest skuteczna między innymi w leczeniu raka. W 1973 założył własny Instytut Nauki i Medycyny, w którym prowadził badania również nad wit. C. Promował też tak zwaną terapię megawitaminową, czyli przyjmowanie dużych dawek witaminy. Jednak podobno wyniki badań nie potwierdziły tych rewelacji. Sam Pauling przyjmował dożywotnio po 3 gramy witaminy dziennie. Miał czwórkę dzieci, osiągnął w życiu wiele i żył długo, mimo że w wieku 40 lat zdiagnozowano u niego przewlekłą chorobę nerek. Dożył pracując aktywnie 93 lat i zmarł na raka prostaty, do końca pozostając wiernym swoim poglądom.

Wątpliwości i niezadowalające wyniki badań nad witaminą C, które stopniowo i skutecznie zakorzeniły się wśród lekarzy i pacjentów, owiane są aurą tajemniczości.  Wszyscy zgodnie twierdzą że witamina C jest niezbędna do życia, i owszem, jej zalecana dzienna dawka została przyjęta przez wszystkie instytucje zajmujące się zdrowiem. Jednak dziwi że jest stosunkowo niska. Za niska jak by to wynikało z tego, do czego zdolna jest nasza natura:).

 

Cóż to za substancja, co chowa w zanadrzu?

           Znamy już nazwę chemiczną – to kwas L-askorbinowy. Na oko przypomina kwasek cytrynowy, ale to ważne, jest to zupełnie inna substancja, nawet pod względem chemicznym:).

Witamina C należy do tych rozpuszczalnych w wodzie, i oczywiście ma smak bardzo kwaśny. Jest prostym i reaktywnym związkiem, ławo ulega rozkładowi i reakcjom pobocznym, tracąc swoje właściwości. To właśnie powoduje niestety utratę potencjału aktywności biologicznej, najczęściej w zetknięciu z wysoką temperaturą, światłem i dostępem do powietrza. Nie od dziś wiadomo, że soki z pomarańczy lub cytryn są najlepsze od razu po wyciśnięciu. Pod wpływem utleniania witamina C aktywna (L-ascorbic acid) przechodzi do postaci nieaktywnej (D-ascorbic acid).

Najłatwiej traci aktywność czysty wyizolowany związek, pozbawiony innych substancji.bomba witaminowa
Jeśli witamina jest “związana” z rodzimym otoczeniem w naturalny sposób, jest wtedy chroniona przed utlenianiem i w ten sposób pozostaje dłużej aktywna. Do związków które zapewniają jej dłuższy, biologicznie aktywny żywot, należy choćby rutyna (rutozyd), naturalny bioflawonoid występujący źródłowo miedzy innymi w rucie:). Farmakognozja (dział farmacji zajmujący się leczniczymi właściwościami roślin) twierdzi że najlepszym otoczeniem dla witaminy są właśnie bioflawonoidy, i w sumie to im zawdzięczamy potencjał niesiony przez kwas L-askorbinowy.

Witamina C ma również zdolność do wiązania ze sobą metali, zarówno tych pożytecznych dla człowieka (np. żelazo), jak niekorzystnych (np. metali ciężkich). Stąd często dokładamy natkę pietruszki do tatara żeby przetransportować lepiej żelazo do krwi, ale znów ważne jest żeby pietruszka nie rosła w pobliżu drogi.

Tak więc sama witamina w sobie nie chowa zbyt wiele, poza tym że miewa fajne towarzystwo i jest w naszym ciele aktywna w dobrym kierunku:).

 

 

Co witamina C porabia w organizmie?? poza tym że jest niezbędna i

gdzie w ciele przebywa najchętniej

            Jak każdy związek chemiczny, witamina C ma swoje ulubione miejsca, w których nie tylko czuje się najlepiej, ale jest najmilej widziana. Czyli zwyczajnie bardzo potrzebna. To o takich miejscach mówi się że są magazynem witaminy, tam znajdzie się jej największa koncentracja. Oczywiście, jeśli zostanie przez człowieka spożyta, niezużyta i niewydalona.

U ssaków główne jej magazyny to tkanki o wysokiej aktywności metabolicznej. I nie jest to bynajmniej żołądek. Najwięcej jest jej w nadnerczach, przysadce mózgowej i leukocytach. Nadnercza odpowiadają za wydzielanie adrenaliny i z pewnością ciężko pracują kiedy czegoś lub kogoś się boimy:). Ale też martwimy, złościmy, wpadamy w zachwyt, euforię czy przygnębienie. Przysadka mózgowa produkuje hormony, ma wpływ na wiele funkcji biologicznych organizmu, między innymi produkcję hormonów płciowych. I oto dotarliśmy do sedna króliczego szaleństwa:);

 

A o leukocytach słyszał każdy przeciętny obywatel, wie że to one walczą o naszą odporność.

 

Poza tym występuje też w znacznych ilościach w wątrobie, trzustce i mózgu. Jej nadmiar jest wydalany wraz z moczem, witamina nie ma tendencji do odkładania się gdziekolwiek.

 

Do czego jest tam potrzebna?

 

Jej reaktywność i łatwość wchodzenia w kontakty, zapewnia że tam gdzie coś się dzieje, ona będzie i spełni swoją rolę. Ze względu na prostą budowę i brakujący do pełni szczęścia element w postaci ostatniego wiązania, witamina C jest dobrym przeciwutleniaczem.Czyli to co dzieje się z nią na powietrzu (zmiana smaku soku pomarańczowego kiedy nieświeży), dzieje się w organizmie, przy czym nie zmienia się nasz smak:);), za to witamina wyłapuje sławne wolne rodniki, zanim narobią szkód. Wolne rodniki znajdują się wszędzie, w każdej tkance, a najwięcej ich tam gdzie metabolizm szaleje, w tym również na poziomie komórkowym.

 

Zatem :

użyteczność nr 1! to przeciwutleniacz

 

            Słowo “katalizator” najczęściej kojarzy się z samochodem. Chemik, biochemik czy medyk zastanowi się jednak i zapyta o co chodzi;). A chodzi o to, że jeśli ktoś lubi jeździć rowerem, i ma ochotę przekazać przy okazji przesyłkę adresatowi, to jest katalizatorem przemiany:). Przekazujący przesyłkę jest donorem, a odbierający zazwyczaj akceptorem. W ten sposób zmienia się stan posiadania oraz potencjał obu stron, a rowerzysta jest też zadowolony i przypiesza cały proces. Tak też zachowuje się witamina C. Zapewnia łatwiejszy i sprawniejszy przebieg przemian metabolicznych, prowadzących do uzyskania związków niezbędnych w organizmie, takich jak niezbędne aminokwasy, hormony i neuroprzekaźniki.

 

Użyteczność nr 2 !! katalizator przemian metabolicznych

 

            Inne słowo - “kolagen” - jest z pewnością bardziej znane kobietom niż miłośnikom motoryzacji. Sławne białko młodości to nic innego jak składnik tkanki łącznej o nadzwyczaj elastycznej budowie. Tkanka łączna wypełnia właściwie całe nasze ciało, to nie tylko sam kolagen, ale inne składniki budujące nam skórę (również tę wewnętrzną jak ściany komórkowe i błony śluzowe), układ kostny czy krwionośny. Wszędzie tam jest obecny kolagen. Najwięcej go w skórze i ścięgnach, ale jest też obecny w dziąsłach, umożliwiając wzrost zębów i utrzymywanie ich na miejscu. Występuje we wszystkich narządach podlegających elastycznym zmianom, również w ciężko pracującym mózgu;), ale też i mięśniach:). Żeby miarowo powstawał na miejsce zniszczonego czy zużytego, potrzebna jest witamina C, która jest niezbędna w jego syntezie z aminokwasów. Bez niej kolagen nie powstanie i tkanka łączna nie da się naprawić ani konserwować (zachować w dobrym stanie). To między innymi z takiego prozaicznego powodu biorą się zmarszczki w nadmiarze, kłopoty ze stawami, kłopoty z dziąsłami, aż po szkorbut czy lżejszą jego postać – paradontozę.

            Tkanka łączna, z czego może nie każdy zdaje sobie sprawę, występuje naprawdę wszędzie w organizmie. Jest to spoiwo i fundament wszystkiego, a zatem i płynów wewnątrzustrojowych, mówiąc bez ogródek – spermy również. Naukowcy stwierdzili, że za odpowiednią jej konsystencję odpowiada kolagen, a co za tym idzie, witamina C:). Jest jej podobno 10 razy więcej w spermie niż w osoczu krwi. No cóż, jak widać zające naprawdę dbają żeby wszystko było w porządku;)

 

Megaużyteczność nr 3!!! niezbędny składnik przy produkcji kolagenu

 

           Wspomniałam już o zdolności witaminy do wiązania się z metalami. Fachowo nazywa się to chelatowaniem, słowo pochodzi od greckiej nazwy kleszczy kraba. Takim chelatem, czyli związkiem zawierającym zakleszczony metal w strukturze innego związku, jest na przykład hemoglobina. W niej zakleszczone jest akurat żelazo. Podobne właściwości ma właśnie witamina C, dzięki czemu transportuje metale w niezmienionej postaci, z żywności do miejsc w których są uwalniane jako potrzebne. Dotyczy to również wapnia, magnezu, cynku, selenu i innych ważnych dla życia pierwiastków.

 

Użyteczność nr 4 !!!! transporter (nośnik) pierwiastków metalicznych

      

            Naukowcy badający zwierzęta, stwierdzili że w osoczku krwi zgromadzonym wokół ran zwierząt produkujących witaminę C samodzielnie, znajduje się znacznie więcej witaminy C niż w osoczu ciała. Całkiem jakby stres z powodu zranienia wzywał witaminę na miejsce wypadku. Okazało się, że witamina uczestniczy w fagocytozie leukocytów (zjadaniu komórek drobnoustrojów przez leukocyty), a to ni mniej ni więcej powoduje, że pośrednio wzmacnia system odpornościowy, odpowiedzialny za niszczenie bakterii i wirusów.

 

Użyteczność nr 5!!!!! pogotowie ratunkowe w stanach podwyższonego ryzyka

 

Jak widać witamina C to związek wielofunkcyjny, z megapotencjałem. Nie ma co jednak skupiać się wyłącznie na nim, bo to jedna z wielu witamin i składników odżywczych, potrzebnych do zdrowej równowagi i pełnej funkcjonalności. Jednak z powyższego wyraźnie widać, że może mieć kluczową rolę w utrzymaniu podstawowych procesów organizmu na prawidłowym poziomie.

 

Gdzie znaleźć? czyli królestwo witaminy C

Rośliny zielone

Jako że nie ma w sumie rośliny bez zawartości bioflawonoidów, wszędzie tam można się spodziewać witaminy C. Jednak nie wszędzie ona występuje, czasem warunki w których rośnie dana roślina, wykluczją obecność witaminy C w jej bioflawonoidach.

Do popularnych i ogólnodostępnych roślin zielonych, bogatych w witaminę C, skojarzoną w bardzo dobry sposób z bioflawonoidami, należą (kolejność określa malejąco zawartość witaminy w miligramach na 100 g produktu):


1/ papryczka chili zielona oczywiście (244 mg)jarmuż - samo zdrowie

2/ nać pietruszki

3/ papryka zielona

4/ koperek nać

5/ brukselka

6/ jarmuż

7/ szczypiorek

8/ szpinak

9/ kalarepa

10/ szczaw

11/pory

12/ ogórek surowy

13/ sałata

14/ ogórek kiszony (4 mg)

Rośliny niezielone ale z witaminą

Jest ich sporo, ale zawierają znacznie mniej witaminy niż te zielone. Chociaż czasem je się ich więcej niż 100 g:

1/ kapusta czerwona (42 mg)pomidory = bogactwo witamin

2/ kapusta biała

3/ koncentrat pomidorowy 30%  (38 mg)

4/ kalafior

5/ czosnek

6/ boćwina

7/ fasola strączkowa

8/ pomidory (22 mg)

9/ rzepa

10/ korzeń pietruszki

11/kapusta kiszona (16 mg)

12/ rzodkiewka

13/ pieczarki

14/ ziemniaki

15/ sok pomidorowy (6 mg)

16/ cebula

17/ seler

18/ marchew (2 mg)

Ocowowe źródła

Owoce jak najbardziej zawierają witaminę C, ważne też jest, że najczęściej jemy je w postaci surowej i świeże, poza tym możemy ich wagowo sporo zjeść:).

Rokitnik

1/ acerola (1600 mg)

2/ owoce dzikiej róży (426 mg)

3/ czarna porzeczka (177 mg)

4/ truskawki (63 mg)

5/ pomelo

6/ poziomki

7/ kiwi

8/ pomarańcza

9/ cytryna (53 mg)

10/ biała porzeczka

11/ czerwona porzeczka

12/ maliny

13/ agrest

14/ grejpfrut

15/ żurawina

16/ jeżyny

17/ czarne jagody

18/ brzoskwinia

19/ banany

20/ jabłko

21/ rabarbar

22/ wiśnie

23/ morele

24/ winogrona

25/ czereśnie

26/ gruszki

27/ arbuz (3 mg)

 

Gdzieś pomiędzy owocem aceroli a dziką różą, powinien znajdować się owoc rokitnika. Jest to fenomenalnie wysokie źródło witaminy C, podanej w otoczeniu doskonałych bioflawonoidów i innych witamin, w tym również rozpuszczalnych w tłuszczach.

 

Źródła witaminy z produktów przetworzonych

             Ze względu na łatwośc degradacji, witamina C nieczęsto występuje w produktach przetworzonych. Ale znów nie jest to reguła. Zazwyczaj wszystko zależy od tego, w jakich związkach z bioflawonoidami jest w danym produkcie związana. Jeśli związek należy do trwałych i niełatwo ulega rozkładowi, wtedy jest szansa, że witamina pozostanie również w przetworach.

 

Tak jest na przykład w koncentracie pomidorowym zagęszczonym, jednak już sok pomidorowy nie ma jej dużo.

 

Jednym z najlepiej chroniących witaminę układów, jest rokitnik. Przetwory – soki, musy, powidła, zawierają tę samą olbrzymią ilość witaminy co owoce.

 

Suplementy

            Na rynku farmaceutycznym i spożywczym pojawiło się mnóstwo suplementów zawierających spore dawki witaminy C. Są one dostępne zarówno w tabletkach, kapsułkach, jak i innej postaci, np. w proszku do rozpuszczania czy dodawania do musli. Część z nich jest naprawdę doskonałej jakości. Nie jest to czysta witamina C, ale występuje z reguły w kompleksach z bioflawonidami różnego pochodzenia. Jeśli ktoś musi lub woli suplementować się konkretnymi, większymi dawkami, na pewno będzie miał informację czarno na białym, ile witaminy dziennie przyjmuje. Niekoniecznie dowie się czy cała witamina była aktywna i czy w 100% ją przyswoił, ale chociaż zyska pewność że się starał. Na pewno też będzie w stanie przyjąć na raz znacznie więcej, niż zjeść pokarmów zawierających równowartość dawki. Jest to z pewnością sposób na stan krytyczny, ze wskazaniem na Użyteczność nr 5 witaminy:).

 

Kto powinien przyjmować witaminę?

Skoro jej nie wytwarzamy, a jest niezbędna, to właściwie wszyscy:). I w sumie powinno to być jedno zdanie podsumowujące, jednak czasem co nienapisane, jest niedoczytane.

 

Tak więc szczególną uwagę na właściwy poziom witaminy powinny zwrócić osoby:

 

  1. narażone na stresy, nerwowe z natury lub mające wyczerpujące zajęcia umysłowe. Na przykład nauczyciel;) albo dziecko:).
  2. narażone na duży wysiłek fizyczny. Czyli oczywiście wszyscy sportowcy (również po urazach), ale też pracownicy wykonujący ciężką pracę, np. budowlańcy, ogrodnicy, itp.
  3. narażone lub będace pod wpływem wyczerpujących emocji. Czyli wszyscy przed egzaminami, wyzwaniami, osoby przepracowane i nadmiernie zmęczone.
  4. z obniżoną odpornością, więc dzieci które rosną a ich przemiany metaboliczne nie stoją w miejscu;); osoby starsze, gdzie znacząco wzrasta potrzeba konswerwacji i naprawy uszkodzeń; osoby chore, w tym również alergicy.
  5. narażone na infekcje, szczególnie w okresach i miejscach gdzie drobnoustroje nie próżnują;)
  6. żyjące w zanieczyszczonym środowisku, narażone na koncentrację metali ciężkich i przemysłowych wyziewów.
  7. zamierzające wieść żywot pirata, choćby drogowego. Muszą pamiętać, że jedna akcja zużywająca morze adrenaliny dziennie, może ich pozbawić nawet i kilku zębów, przy sprzyjających okolicznościach oczywiście;)
  8. oraz wszyscy pozostali, w tym niedożywieni;)

 

I jeszcze garść ciekawostek

          Witamina C syntetyczna, występująca pod skróconą nazwą Kwas askorbinowy, jest stosowana w przemyśle spożywczym jak przeciwutleniacz. Jest oznaczona symbolem E300. Stosowane są też jego (kwasu) sole, oznakowane kolejnymi numerami E3... Oznacza to tyle, że niezupełnie jest ona w dawce leczniczej, niekoniecznie też może coś chronić przed zepsuciem, ale przynajmniej jest;). I nie jest to nic innego, jakaś wymyślna inna substancja zamiast.

 

 AcerolaNaukowcy stwierdzili (ale tylko część z nich i badania dalej trwają), że witamina C jest potencjalnym “niszczycielem” nitrozoamin. Czyli związków rozpowszechnionych w przetworzonej żywności, w szczególności tej mięsnej. Nitrozoaminy są rozpoznane jako czynnik rakotwórczy, tak więc rola witaminy byłaby tu zbawienna.

 

           Jeden wypalony papieros kosztuje nasz organizm ok 30 mg witaminy C. Jeśli palisz paczkę dziennie, a rekomendowana dawka dzienna jest obecnie 100 mg, masz spory niedobór tylko po papierosach.

 

 

Przypływ uczuć, obojetnie od tego czy to agresja czy miłość, też podkrada witaminę:). Pozostanie w tym uczuciu około 20 minut, powoduje zużycie około 300 mg witaminy. Nic dziwnego że ludzie chłodno podchodzą do emocji, nie zawsze wiadomo kiedy zjedzą taką dawkę;).

Rekomendowana dawka dzienna ustalona przez UE to obecnie 100 mg. Jest to dawka czystej witaminy  pod postacią suplementu. Każdy suplement musi posiadać na opakowaniu informację, że nie zastępuje  zróżnicowanej diety. Zastanów się więc czy odżywiasz się w sposób “zróżnicowany” i zdecyduj co wolisz.

Jedno jest pewne, obojętnie od zamiarów ewolucji, tej witaminy potrzebujesz dzisiaj!

 

 Katarzyna Jach